28 sierpnia 2007

Punciak

Sprzedaliśmy nasz samochód. To tylko rzecz, ale i tak nam smutno. Służył nam tyle lat, jeździliśmy nim na pierwsze randki. Kuba woził nas nim do porodu, a potem odbierał. Był nam towarzyszem w wielu fantastycznych wyprawach. Woziliśmy nim jabłka z naszego sadu. Cóż, sadu też już nie mamy.

Pewnie to śmieszne, ale bardzo chcieliśmy, żeby ktoś go kupił do jeżdżenia, nie na części, i udało się. Nasz samochodzik był bardzo ładny, w bardzo dobrym stanie, tylko już nie dało się go rozciągnąć, choć i tak zdumiewał swoją pojemnością.

25 sierpnia 2007

Papier czerpany.

Uwielbiam takie instrukcje, nawet jeśli szanse, że sama coś takie zrobię są niewielkie.

Narzędzia:
- ramka
- siatka (np. firanka, plastikowa siatka z małymi oczkami)
- wałek
- dwie materiałowe ścierki
- coś dużego i prostokątnego, jako obciążnik, np. książka
- papier do przerobienia, np. gazety, na każdą kartkę czerpanego przez nas papieru potrzeba dwóch starych kartek
- celuloza, lub papier toaletowy, chusteczki higieniczne
- dowolne dodatki do ozdobienia papieru: suszone kwiaty, liście, piórka, ścinki innych papierów, farbki
- duża miska z wodą
- folia, gazety do zabezpieczenia miejsca pracy, bo to bardzo brudzące zajęcie ;)

Siatkę naciągamy na ramkę. Gazety, papier należy bardzo drobno podrzeć, można zmiksować w blenderze. Wrzucamy razem z celulozą i "ozdobami" do miski z wodą i mieszamy, żeby pulpa dobrze nasiąknęła wodą.

Zanurzamy ramkę z siatką w misce i wyjmujemy tak, żeby cała była pokryta pulpą. Można trochę poruszać ramką, żeby siatka była równomiernie pokryta, i żeby odsączyć wodę. Przykrywamy masę śierką i odwracamy do góry nogami. Masa powinna odpaść od ramki. Przykrywamy ja druga ścierką i delikatnie wałkujemy, żeby odcisnąć wodę. Faktura tkaniny odbije się na papierze.

Odkrywamy ścierkę i masę przykrywamy papierem, odwracamy do góry nogami i też przykrywamy papierem, pozostawiamy do wyschnięcia.

I jeszcze przewodnik ze zdjęciami.

Ukryte pragnienia

Czy znacie ten film? Od lat, mój ulubiony. Mam dwie kopie, na wypadek, gdyby jedna się zużyła. Gorąco polecam. Na zachętę, plakat :)

Goście, goście!

Bardzo Wam dziękujemy za odwiedziny. Po waszym wyjeździe, dom stał się cichy i pusty, nie do wytrzymania. Dobrze, że my też zaraz wracaliśmy do domu :)

Dwa tyg wakacji. Pierwszy tydzień u teściów, drugi u znajomych. Tym razem pilnowaliśmy 4 psów: 3 owczarków i jednego olbrzymiego kundla. Jeszcze większy dom, ale i dużo drobiazgów do pilnowania. Dzieci przetrzebiły bibeloty naszej gospodyni.

Dzięki większemu, niż zwykle, metrażowi mogliśmy zaprosić gości na kilka dni. I zacieśnialiśmy znajomość z Kajką i jej chłopakami. I dwoma uroczymi dziewczynami, Ewą i Zuzą. Co robiliśmy, i o czym rozmawialiśmy, nie napiszę. Ale było fajnie i chustowo :)

Zdjęć też nie pokażę, Kuba oglądał je wczoraj i stwierdził: ciotki z Jazgarzewa ;)

Ewa zabrała didy larsa i vatanai. Piękne chusty! Vatanai mnie zaskoczyła, bardzo cienka, i wygląda na wygodną, i Ewa mówi, że jest wygodna, a w sprawach chust wierzę jej na słowo :)

14 sierpnia 2007

Jeszcze jedna strona z instrukcjami.

To wciągające zajęcie. Oglądam różne blogi, głównie o szyciu, ale wśród linków znajduję prawdziwe perełki z różnych dziedzin. Tym razem strona z pomysłami na kartki
Już nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję sama coś takiego wykonać, niestety czas, mnie nie lubi, i pędzi przed siebie, a ja próbuję go dogonić.

10 sierpnia 2007

Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie ....

Zobaczcie, o której godzinie pisałam. Nie, to nie pomyłka. U mnie jest teraz 3:56 w nocy. Wyspałam się wciągu dnia z dziećmi, a teraz skończyłam swoją pracę. Jej efekt? 8 absolutnie doskonałych chust. Wszystkie w pięknym czekoladowym kolorze, jak czekolada Milka. Zrobię zdjęcia za dnia.

Jesteśmy na "urlopie" u teściów. Co znaczy, że teście i szwagierka pojechali na wczasy, a my opiekujemy się ich kotem, w ich domu :) Kuba jeździ do pracy, a ja codziennie na nowo zachwycam się wygodą posiadania własnego kawałka ziemi, i własnej piaskownicy ;)

Rano dzieci zakładają buciki, te które umieją, innym pomaga mama, otwieramy drzwi na taras i już jesteśmy w ogródku. Mama, czyli ja ;) robię w tym czasie śniadanie i też prawie cały czas jestem na dworze. Po śniadaniu, dzieci zajmują się sobą, a mama z kubkiem kawy (i nie ważne, że jest to mokate cappucino, którego mama nie lubi, ale u teściów innej nie ma, a mama nie pamięta przy codziennych zakupach o tym podstawowym dla siebie produkcie) cieszy się życiem w pięknym ogródku teściowej.

I nachodzą ją refleksje. A może by tak przeprowadzić się? Tu do teściów, nie raz proponowali. Może przymknąć oko, na drobne nieporozumienia z teściową, wzrastać w cnocie pokory i milczenia, i zamieszkać tu?

Razem z nami przyjechał cały mój kramik: maszyna, kilkanaście kolorów nici, i kilkadziesiąt metrów materiału, koperty, torebki foliowe, druczki. Wreszcie mam pokoik do pracy, a nie jak u siebie stół w salonie/sypialni, który ciągle jest komuś potrzebny, ewentualnie mężowi maszyna przeszkadza w spaniu. Wielkie biurko teścia, który jest projektantem i lubi kreślić na papierze, a nie jakieś tam autocady ;) na tym biurku (from Ikea) mieści się też komputer, i dziś całą noc puszczam na youtube.com klipy mojej wczesnej i późniejszej młodości.

Czy ktoś z was słuchał New Kids On The Block? Bo ja tak, w czwartej klasie. Dwa lata później była już Metallica, Madonna, U2, The Police - słowem wybuchowa mieszanka ;)