Chusty przerabiane.

Dziś chciałam się pochwalić chustami ółkowymi, przerabianymi z wiązanych. Zwykle taka transformacja nie jest prosta, szczególnie dla mojej maszyny. Materiały chust tkanych są bardzo grube i czasem trudno je przeszyć, zależy to od sposobu złożenia materiału. Jeszcze jeden kłopot,towielkość kółek, najwygodniej wszywać kółka L, ale często dziewczyny proszą o kółka M, bo takie chusty nie puszczają przy noszeniu i nie trzeba ich dociągać.
Oto moje przeróbki:


Dlaczego lubię moją pracę?!

Otóż, jak wspomniałam wcześniej, pracuję w przedszkolu, jako nauczycielka. Nie szukałam tej pracy, to ona znalazła mnie. Rok temu, na rozmowie z panią dyrektor przedszkola, do którego chcialiśmy zapisać nasze dzieci, zaproponowano mi pracę. Nie miałam wcześniej doświadczenia ani wykształcenia w tym kierunku, ale skoczyłam, a właściwie wszyscy skoczyliśmy, na głęboką wodę.

Dla mnie jest to idealna sytuacja, pracuję, moje dzieci chodzą do dobrego przedszkola. Mamy dla siebie dużo czasu, synek jest w mojej grupie. Zaczynam pracę o 7:00 a kończę o 15:00, razem jeździmy do przedszkola i z niego wracamy. Nie muszę się martwić o to co zrobić z dziećmi w święta, w wakacje. I sama znów mam WAKACJE!!! Nie przypuszczałam, że aż tak będę się na nie cieszyła.

W przedszkolu można się zmęczyć, zdenerwować, ale nie można się nudzić. Ciągle coś się dzieje, i to zwykle coś ciekawego i przyjemnego. Właściwie cały czas robię to co lubię: malujemy farbami, pastą do zębów, paluszkami; robimy stempelki; dużo lepimy z różnych mas (plastelina, masa solna, masa papierowa); robimy wyklejanki z papieru, nasion, koralików; codziennie chodzimy na spacery (tej zimy tylko dwa razy opuściliśmy spacer, a ja jestem już bardzo opalona); śpiewamy piosenki, tańczymy, uczymy się wierszyków, itd, itd.

Do tego poszłam na studia kierunkowe. Po kilku latach urlopu wychowawczego nagle bardzo aktywnie wróciłam do życia zawodowego, ale na szczęście kręci się ono nadal wokół dzieci.

Aniołki - odgrzebane

Nie wszyscy wiedzą, ale pracuję w .... przedszkolu. Wczoraj lepiłam z dziećmi korale z masy solnej, przy okazji przypomniałam sobie, że mam zdjęcia moich pierwszych i jedynych solnych aniołków. A oto one:






Zawisły one na naszej zeszłorocznej choince.

A to są dwie ozdoby wylepione prze z Zośke i Iśka:

Chusty 17, 18, 19, 20, 21.

Tych kilka chust uszyłam z materiału z IKEA. Tkaniny te były dostępne w krótkiej serii, dosłownie po kilka belek na sklep. Ikea szyła z nich pościel, a ja chusty ;)
nr 17
nr 18
nr 19
nr 20
nr 21
tu w innym świetle
Bardzo żałuję, że nie zostawiłam sobie choć jednej, mam tylko skrawki materiałów, kiedyśwszyję je w kołderki dla wnuków.

14, 15, 16.

chusta nr 14

chusta nr 15


chusta nr 16


Chusty nr 11, 12, 13.

chusty te uszyłam z materiału z IKEA. było to bardzo ładne i mocne płótno, w śmiesznej cenie 8zł/m. Dostępne były 4 różne wzory: szerokie pasy zielono-kremowe, te same klory, ale wąziutkie paseczki, zielony w kremowe dmuchawce i polne kwiaty na kremowym tle. Nie mam zdjęc wszystkich tych chust, prezentuję tylko to, co przytonie uwieczniłam.






chusta nr 11

chusta nr 12

chusta nr 13

Chusty 8, 9, 10.

Chusta nr 8

chusta nr 9

chusta nr 10