24 września 2007

upojna noc

dosłownie upoiłyśmy się z siostrą. Jutro posta usun e,ale dzisiaj jest mi błogo :))))))))))))))
ech, marny z mnie zwór matki ;)) Ewcia i Kaja serdecznie [ozdrawiam
caly wieczór o Was myslałam :)

12 września 2007

Ulubione sklepy.

Odkąd zostałam mamą właściwie nie ruszam się z Ursusa. Wszystkie zakupy załatwiam w najbliższych, no prawie najbliższych centrach handlowych. Moje dwa ulubione to Reduta i BlueCity.

Są położone dokładnie naprzeciw siebie, w Al. Jerozolimskich.

W BlueCity są trzy punkty, które trzeba obowiązkowo odwiedzić. Moja trsa po centrum wiedzie utartym szlakiem, właściwie niezmiennym.

1. Empik, i dział Kreatywny. Niestety, coraz słabiej zaopatrzony. Dział zmniejsza rozmiary, na rzecz działu papierniczego. Nie ma już pięknych papierów do decu, wycinanek trójwymiarowych, dziurkaczy o wymyślnych kształtach, kartonów do kartek itd.

Tuż obok Empiku znajduje się Smyk, a w nim zestawy różnych technik dla naprawdę początkujących, czyli dla dzieci. Czasem znajdzie sie jakąś perełkę, np. glinki i masy plastyczne do lepienia i piękne stempelki.

2. Drugi żelazny punkt, to pasmanteria Pasja Hobby. Znajdziecie tam prawie wszystko, co jest potrzebne przy robótkach na drutach, szydełkowych, robieniu biżuterii, decu, hafcie, szyciu. Duży wybór włóczek, nici, koralików, w tym świecidełka Svarowskiego. Serwetki i papiery, kleje, farby, lakiery i kraki. Dla szyjących jest regał z akcesoriami, niektóre widziałam pierwszy raz w życiu, a opis zastosowania znalazłam przypadkiem w necie, np. szpatułka do wygładzania rogów, patyczki do zwijania lamówki, przyrząd do robienia pomponów (pamiętacie jak na ZPT robiło się pompony na dwóch tekturowych kółkach?), formy do wykonywania guzików, to tylko niewielka część oferty. Warto tu przyjechać, ale uprzedzam, że jest naprawdę drogo.

11 września 2007

Zapomniałam o kleju.

Skończyły się pieluchy Ignasia na wczoraj miałam zapl32wq-nowaną wyprawę do CH Reduta. Niestety, Zosi nie miną niedzielny katar i musiała zostać w domu więc wyprawa została odwołana.

Pojechałam wieczorem sama. Lista zakupów była krotka: pieluchy (mega paczka), maszynki od golenia dla Kuby, coś na śniadanie i kolację. Zakupy powinny zająć 1h, razem z dojazdem i kawą w coffeeheaven. Wróciłam po 3 godzinach. W tym czasie nie odwiedziłam ani jednego sklepu odzieżowego, obuwniczego lub zabawkarskiego. Nie zrobiłam też przerwy na kawę, choć bardzo chciałam.

Co więc robiłam w tym czasie? Odwiedziłam trzy sklepy i carrefour. Odkąd w moich dwóch ulubionych centrach otworzono sklepy z akcesoriami do robótek ręcznych moje zakupy wyglądją tak:
-para nożyc krawieckich (wciąż kupuję nowe i jeszcze nie znalazłam idealnych)
-kilka szpulek supermocnych nici
-komplet ołówków w pięknych oprawkach
-gumka i temperówki, ulubione zabawki dzieci
-wkłady do ołówka
-stempelek w kształcie serduszka i trzy kolory tuszu do niego
-nożyczki do wycinania fal
-kilka arkuszy filcu
-zeszyt z piękną okładką

Nie kupiłam nic na śniadanie i kolację, zapomniałam. Musiałam pojechać przystanek dalej do Alberta, ostatniego otwartego sklepu. Zosia, ilekroć idziemy w tamtą stronę pyta, czy pójdziemy do Albercika?! Dla nie wiedzących, Albercik to chłopiec występujący w Ziarnie :)

Późnym wieczorem oglądałam swoje nowe skarby i pieczołowicie układałam je w pudełkach. Przekładając po raz kolejny pustą tubkę kleju przypomniałam sobie, że jeszcze to miałam kupić. Nie kupiłam też włóczki na jeżyka. Szukałam gładkiej ciemnobrązowej na ciałko i bardzo ciemnej brązowej, włochatej i najlepiej błyszczącej, na igiełki. Niestety nie było nic, co nadawałoby się na na jeżyka.

07 września 2007

Odbiór osobisty.

Umówiłam się wczoraj w Śródmieściu na odbiór chusty. Nie wiem co mnie podkusiło :) Miało to być przy okazji wizyty w hurtowni, ale hurtownię wziął na siebie mój mąż. Tam pracują same panie, i on umie z nimi rozmawiać, do tego stopnia, że kilka razy sprzedały mu kółka po ich cenie zakupu :)

Wracając do tematu. Dotarłam pod Smyk, gdzie umówiłam się z mężem mojej klientki. To Pan miał mnie rozpoznać, miałam na sobie pomarańczową! turystyczną kurtkę i dziecko w wózku. Wczoraj była piękna pogoda, zdecydowanie za ciepło na kurtkę, ale nie zdejmowałam, żeby p. Marcin mnie nie przegapił ;) jednocześnie rozglądałam się za nim. Co chwilę wydawało mi się, ze to może być on, prawie jak randka w ciemno. I co chwilę patrzyłam zachęcająco na obcych mężczyzn. Kto wie, gdyby mój odbiorca nie przyszedł tak szybko, to jeszcze bym sobie jakiegoś pana upolowała, bo Ignaś bardzo pomagał, uśmiechał się i zagadywał każdą przechodzącą osobę.

03 września 2007

Zaczęło się - przedszkole.

Odprowadziłam dziś Zosię do przedszkola. Chodziłyśmy tam już od kilku dni, codziennie też rozmawiałyśmy o tym co będzie w przedszkolu. I dziś Zosia wiedziała wszystko. Gdzie jest jej grupa, kogo poprosić o pomoc w toalecie, z kim będzie się bawiła, bo przy okazji dni otwartych zawarłyśmy znajomość z dziećmi z grupy.

Zosia jest drobnym dzieckiem, chyba będzie najmniejsza w grupie, ale sama ciągle powtarza, że jest już DUŻA, a nawet dorosła :) Jednocześnie jest bardzo samodzielna i sprawna fizycznie, ma bogate słownictwo, bystra z niej dziewczynka. Zwykle nie narzucam się swoim dzieciom z pomocą, dopiero jak o nią poproszą. Dziś siłą powstrzymywałam się przed zdejmowaniem, zakładaniem, wieszaniem, głaskaniem, odpowiadaniem za Zosię. To przełomowy moment, moje najstarsze dziecko wyszło z domu, a ja jeszcze się z tym nie oswoiłam. Zosia dała mi zdawkowego buziaka na pożegnanie, w ogóle nie zwróciła uwagi, na to, że wychodzimy. Odbieram ją po 15-tej, a teraz, do pracy... póki Ignaś śpi :)